43. Nikt nie jest z kamienia

  • Napisane 19 maja 2014 o 10:54

Dziękuję wszystkim za komentarze i zapraszam na kolejny rozdział. Pozdrawiam :*

 

Selena siedziała w fotelu i w niemym milczeniu słuchała otaczających ją ludzi. Od ogólnego gwaru, zaczynała ją boleć głowa, a poziom irytacji niebezpiecznie wzrastał. Najwięcej hałasu robiła Usagi potrząsając stojącą przed nią niebieskowłosą. Selene poniekąd rozumiała zaaferowanie siostry, ale przecież żyła. Skrzywiła się mimowolnie, gdy Usa głośno lamentowała nad jej wzrokiem, zasypując gradem pytań Taikiego i Ami. Doprawdy, podziwiała tę dwójkę za anielską cierpliwość. Ona po setnym pytaniu o to samo pewnie by wybuchła albo sobie poszła. Mamoru dyskutował z Haruką i Seiyą o armii. Tego akurat słuchała z rozbawieniem. Teno co chwilę gasiła i dogryzała Kou, za co ten rewanżował się nie mniejszą dawką jadu. Westchnęła ciężko, rozdrażniona całym tym zamieszaniem. Przebywając poza pałacem, prawie zapomniała jaka ta gromadka potrafi być głośna i upierdliwa.

— Zawsze tu tak jest? — kpiący głos Dana rozległ się tuż przy uchu Seleny, kiedy usiadł na podłokietniku tuż przy jej boku.

— Taaa… — mruknęła cicho, zapadając się głębiej w fotel i unosząc twarz.

— Dziwne — szepnął, delikatnie dotykając jej policzka i chociaż go nie widziała to miała niemal pewność, że właśnie się wpatruje w jej oczy. — Już nie mają tej mgiełki, a wciąż nie widzisz. Może to coś na tle psychicznym?

— To wyjątkowo niezręczne i niekomfortowe, gdy się tak na mnie gapisz — powiedziała marszcząc brwi i zaciskając usta w wąską kreskę. — To, że nie mogę tego zobaczyć, nie znaczy, że nie wyczuję.

— Zachowujesz się jak zołza — parsknął, przeczesując palcami swoje włosy i mrużąc z rozbawienia oczy.

— Ciekawe jakbyś ty się zachowywał, gdybyś skończył jako ślepiec — burknęła niezadowolona, krzyżując ręce na piersi i nadymając policzki.

— No nie wierzę, naburmuszasz się jak małe dziecko. — Teraz już zaśmiewał się pod nosem i burząc dłonią jej fryzurę. — No już, nie bocz się. Mam coś dla ciebie — szepnął, owiewając oddechem jej skroń, a następnie wstał. Chwilę później poczuła delikatny materiał opadający jej na powieki. — Uważam, że tak będzie bezpieczniej. Nie wydłubiesz sobie oka, a przynajmniej nie tak łatwo.

— Bardzo zabawne, Dan — prychnęła, wyczuwając w jego głosie lekką drwinę. Mimo wszystko była mu wdzięczna. Nie tylko za maskę, ale też za to, że się nad nią nie użalał. Nie chciała by traktowano ja jak kalekę, bo przecież nią nie była. Aż dziwne, że kawałek materiału dawał taki komfort psychiczny. Czuła się wyjątkowo głupio patrząc w kierunku rozmówcy i go nie widząc. Dzięki tej osłonie mogła sobie wmawiać, że to tylko kolejna forma treningu.

 

***

 

Minako opierała się tarasową barierkę i patrzyła na trzech stojących niedaleko mężczyzn. Jeden z nich właśnie coś mówił żywo gestykulując, i co chwilę dźgał placem milczącego towarzysza.  Awanturujący się szatyn nagle zamilkł, wbijając intensywne spojrzenie w swojego słuchacza jakby na coś czekając. Kiedy nic się nie stało, szturchnął stojącego obok bruneta. Marszcząc brwi coś wywarczał na co tamten przewrócił ze znudzeniem oczami.

— Czy to nie dziwne, że jeśli nie mogę cię nigdzie znaleźć, to wystarczy zlokalizować maklerów, a ty tam będziesz? — Rei stanęła obok blondynki, mimochodem zerkając w tym samym kierunku co koleżanka. Cóż, poniekąd nie dziwiła się zainteresowaniem Minako nowymi mieszkańcami pałacu. Z takimi warunkami, powinni pracować w show biznesie, a nie na nudnej giełdzie.

— Cukiereczki, nie? — wymruczała Mina, poruszając znacząco brwiami. — Aż nie wiadomo na którego się skusić.

— Aino, proszę cię… — jęknęła Rei, zauważając tajemniczy błysk w oku przyjaciółki. To nie wróżyło nic dobrego. I właśnie kiedy planowała taktyczny odwrót, poczuła jej zaciskające się palce na swoim nadgarstku.

— Myślę, że powinnyśmy się zapoznać. — Na usta Aino wypłynął niebezpieczny uśmieszek, gdy zaczęła ciągnąć za sobą brunetkę.

— Nie! Mnie w to nie mieszaj! Nie mam czasu na bzdury! — warczała, próbując się wyswobodzić z żelaznego uścisku. Wtedy coś zauważyła i aż sapnęła gniewnie, wyrywając się Aino i poprawiając nonszalancko włosy. Nie chciała robić spektaklu przed maklerami, którzy zainteresowani powstałym zamieszaniem patrzyli na nie ze zdziwieniem. Przywołała na twarz delikatny uśmiech w miedzy czasie sycząc to koleżanki: — Aino, po wszystkim cię zabiję.

 

***

 

Kiedy kolejny raz wpadła na coś, aż wrzasnęła z frustracji. Miała serdecznie dość zaistniałem sytuacji, która powoli wymykała się spod kontroli.

— Do diabła! — Selena wrzasnęła gniewnie, lodując na posadzce. Oddychała ciężko przez nos, próbując się uspokoić i znaleźć w sobie cierpliwość. W duchu dziękowała opatrzności, że nikt jej nie widzi i nie jest świadkiem upokorzenie i słabości. Tego by nie zniosła. Z tego co się mniej więcej orientowała znajdowała się właśnie z mało używanym skrzydle pałacu. Były w nim głównie apartamenty gościnne i większe sale, które jeszcze nie zostały zagospodarowane.

— Potrzebuję psa przewodnika — mruknęła do siebie, podnosząc się i otrzepując kolana.

— Cóż, psem nie jestem, ale na przewodnika raczej się nadam. — Słysząc wesoły ton Yuukiego mimowolnie parsknęła śmiechem i odwróciła się w kierunku skąd dochodził jego głos.

— Smycz i obroże, też mogę ci założyć? — Poczuła jak ujmuje ją za rękę i wsuwa sobie pod ramie.

— W łóżku jestem gotowy na każde szaleństwo. — Miała niemal pewność, że po tych słowach puścił do niej oko.

— Czy ty myślisz o czymkolwiek innym niż seks?

— Seleno, jestem zdrowym facetem, więc… nie — stwierdził z prostotą. Na chwilę zapanowała pomiędzy nimi cisza, a ona wyczuwała, że Yuuki jeszcze nie skończył swojej wypowiedzi, więc spokojnie czekała. — Przydałaby ci się laska. Byłoby ci się łatwiej poruszać.

— Dowódca sił zbrojnych pałacu z laską, co za porażka — jęknęła, kręcąc w niedowierzaniu głową. — jak to będzie wyglądać? Przeciwnik umrze na ten widok, ale ze śmiechu.

— E tam. Zamiast jednej laski będą dwie — rzucił wesoło, wzruszając ramionami. — Ja, byłbym zachwycony.

— Niezależnie od ilości byłbyś zachwycony.

— Wydało się — udał przerażenie, łapiąc ją w pasie i przechylając w tył. — Nie mów nikomu, dobrze? To zniszczy mój wizerunek cnotliwego chłopaka.

Słysząc to, Selena roześmiała się głośno. Yuuki był niesamowitym człowiekiem.

— Nikomu nie zdradzę, twojej tajemnicy — wydusiła wciąż trzęsąc się od śmiechu.

— Tak swoją drogą Seleno, to jak to jest z tobą?

— Nie rozumiem…

— Kto jest kim w tej układance? — Zapytał poważnie stawiając ją do pionu. Kiedy nie odpowiadała postanowił bardziej sprecyzować. — Domyślam się, że Dan nie jest twoim narzeczonym…

— Nie jest — przytaknęła, zaciskając palce na ramieniu towarzysza i marszcząc brwi. — Na swoją obronę mam to, że ten durny pomysł był jego. Wyrwał się z tym bez konsultacji ze mną.

— Rozumiem — mruknął, ponawiając ich wędrówkę. — A co Hunterem?

Słysząc to momentalnie się potknęła tracąc równowagę, przez co musiał ją podtrzymać.

— Ale, że co, co? — Zamrugała intensywnie, zastanawiając się o co może mu chodzić, a w zasadzie ile wie.

— No nic, wydaje mi się, że się zbliżyliście…

— Z każdym z was się zbliżyłam — stwierdziła, a w myślach dodała, że z Huntrem nie tylko psychicznie, ale o tym nie muszą przecież wiedzieć. — To co z tym moim kijkiem? — Zmieniła temat na bezpieczniejszy opierając się bardziej na towarzyszu.

— Nie chcesz o tym gadać, rozumiem — westchnął ciężko. — Chodź, Usui miał jakiś wystrugać. Nie tak zgrabny jak ty, ale po co ci konkurencja — zaśmiał się ciągnąc ją za sobą. — Powinieneś spisywać te swoje wymyślne komplementy. Słuchając ich, za każdym razem się czerwienie.

— Chodźmy do ciebie albo do mnie, a zaczerwienisz się bardziej, gwarantuję — wyszeptał jej do ucha, otwierając drzwi.

— Nie wątpię — parsknęła, dając się wyprowadzić.

 

***

Selena z opuszczoną głową siedziała na jednej z ogrodowych ławek. W zamyśleniu bawiła się trzymaną laską, dumając nad wydarzeniami ostatnich dni. Kręcąc nią, zastanawiała się nad dalszymi posunięciami Samona. Mężczyzna z pewnością już planował dalsze kroki, mające na celu przejęcie władzy. Właśnie teraz nadarzała się idealna okazja. Królowa w ciąży, morale armii w strzępach przez okaleczonego dowódcę, braki w informacjach… nic tylko atakować. Westchnęła ciężko, przeczesując palcami włosy. Do tego ta sprawa z Huneterem. Miała niemiłe przeczucie, że przesadziła wyżywając się na nim. Nie wydawał się być osobą, którą łatwo urazić czy obrazić, ale czasem pozory mylą. Zwłaszcza kiedy w grę wchodzi urażona męska duma. Za dużo analiz za dużo myśli kotłowało się w jej głowie. Mamrotają ciche przekleństwa na zaistniałą sytuację, podrzuciła laskę. Chciała sprawdzić czy uda jej się ją chwycić, czy naprawdę jest tak beznadziejnie, że powinna iść do kąta i płakać przez tydzień. Ku jej zdziwieniu, mało, że jej nie złapała to jeszcze nie usłyszała gdzie spadła. Uniosła wysoko brwi na tę anomalię i kiedy już chciała się podnieść żeby ją poszukać, poczuła jak coś opada na jej bark.

— To chyba twoje. — Zza pleców doszedł ją Nisk głos Huntera, na co skrzywiła się mimowolnie. Miała nadzieję, że ta rozmowa odbędzie się później, ale jak widać los uważał inaczej. Zawsze wiedziała, że nie jest jego ulubienicą, ale od czasu do czasu trochę farta by nie zaszkodziło. Uniosła dłoń mając zamiar odebrać swoją własność, ale ciężar zniknął.

— Skoro to moje, to może mi to oddasz?

— Dlaczego nie chcesz żebym cię uleczył? — zapytał całkowicie ignorując jej wypowiedź.

— Kryształ nie dał rady, a twierdzisz, że twoja nieznana magia da radę? — Nie dało się nie zauważyć nuty sceptycyzmu w jej głosie. Usłyszała jak okrąża ławkę i siada obok.

— Nic nie twierdzę.

— Hunter… — zaczęła niepewnie, zastanawiając się nad dalszymi słowami. — Chyba powinnam cie przeprosić za swoje zachowanie…

— Hn.

— Chyba na pewno — poprawiła się, pocierając skronie. Musiała mu to wszystko wyjaśnić, a przynajmniej spróbować. — Widzisz, musisz mnie zrozumieć. Nie jest przyzwyczajona, że wszystko się wali. Ja z zasady nie ponoszę porażek, cóż… tak było do momentu, kiedy pracowała sama. Owszem, zdarzały się komplikacje, w końcu one na misjach są chlebem codziennym. Jednak, działając w pojedynkę, wszystko jest łatwiejsze. Mniejsza odpowiedzialność. Teraz, wszystko posypało się jak domek z kart. — Zazgrzytała zębami ze złości, zaciskając pięści. — Najpierw szlag trafia plan, później Samon wykorzystuje Tenzo, następnie straciłam wzrok. Kiedy myślę, że nie może być już gorzej, ty i Dan pakujecie się w paszcze lwa. Jeżeli po tym wszystkim nie osiwieję to będzie cud. Cholera! Może ja już jestem siwa, a nic o tym nie wiem przez tę przeklętą ślepotę! Do diabła z tym wszystkim!

Zerwała się na równe nogi, chcąc odejść, ale jak zwykle rzeczywistość chciała inaczej. Po trzech krokach, potknęła się i wylądowała na kolanach. Warcząc i złorzecząc pod nosem, usiadła na piętach. Dziś chyba osiągnęła swój limit i miała dość. Zaciskając mocno zęby, przycisnęła dłonie do twarzy, czując jak zdradzieckie łzy wymykają się jej spod powiek. Nie chciała żeby zobaczył jak rozpada się na kawałki. Wszyscy, tylko nie on. Oddychając ciężko starała się opanować, ale kiedy usłyszała kroki, a później przyciągnął ją do siebie… Opanowanie szlag trafił, a łzy popłynęły jak z woda z zerwanej tamy. Zaciskała mocno palce na jego koszuli, wtulając twarz w jego bark i mocząc najpierw opaskę ,a później ubranie Huntera. On jedynie milczał, gładząc jej plecy i rozluźniając spięte mięśnie. Powoli poddawała się uspakajającemu działaniu jego dotyku.

 

***

 

Hunter wszedł do pałacu, niosąc na rękach śpiącą dziewczynę. Wiedział, że jest wyczerpana zarówno psychicznie jak i fizycznie. Musiała dobrze wypocząć by móc — już w pełni sił — zmierzyć się z trudną sytuacją. Zauważając Seiyę, powoli skierował się w jego stronę.

Kou podniósł wzrok znad trzymanych notatek, wyczuwając czyjąś obecność. Mimowolnie drgnął widząc Selenę w ramionach jednego z Kusoribe. Zwinął dokumenty w ciasny rulon i wepchnął do tylnej kieszeni spodni. Obrzucił taksującym spojrzeniem tę dwójkę, zastanawiając się dlaczego ten typ trzyma Selenę.

— Co się stało?

— Musi odpocząć. Gdzie jej sypialnia? — Hunter otaksował wzrokiem Seiyę, jakby chciał prześwietlić.

— Daj, zaniosę ją. — wyciągnął ramiona chcąc odebrać od niego dziewczynę, ale ten momentalnie się cofnął. Kou zmrużył groźnie oczy, dostrzegając, że mocniej przycisnął ją do siebie.

— Nie trzeba, wystarczy, że mi wytłumaczysz gdzie to jest.

Seiya przymknął na moment oczy, hamując budzącą się w nim  irytację. Co one takiego w sobie miały, że przyciągały mężczyzn jak magnes i każdy chciał im pomagać? Królową kochali za dobre serce, ale Selena? Ona była zupełnie inna, a wciąż działa jak wabik.

— Zaprowadzę cię — burknął, odwracając się na pięcie.

Drogę do apartamentu pokonali w ciężkim milczeniu. Gdy znaleźli się pod drzwiami, Seiya  wyjął z kieszeni klucz i je otworzył. Rozwarł je na całą szerokość wpuszczając ich do środka. Hunter bez zbędnego ociągania zaniósł Selenę do sypialni i położył na łóżku.

— Możesz już odejść, dalej sobie poradzę — zwrócił się spojonym tonem do opartego o futrynę Kou.

— Ty nie wychodzisz? Ona potrzebuje teraz odpoczynku — powiedział, zakładając ramiona na piersi. Kiedy nie usłyszał żadnej odpowiedzi zazgrzytał zębami. — Nie mogę zostawić cię tu z nią, sam na sam.

— Nie możesz, czy nie chcesz? — Lazurowe oczy przyjrzały mu się oceniająco.

— Jedno i drugie — prychnął gniewnie, patrząc na Huntera spod byka.

— Dobrze wiedzieć, a teraz wyjdź albo ci pomogę.

Seiya aż zamrugał z oburzenia. Kim był ten facet, że pozwalał sobie na tak dużo? Zmrużył groźnie powieki, sztyletując go wzrokiem. Mężczyzna emanował spokojem i opanowaniem, co jeszcze bardziej podnosiło mu ciśnienie. Chciał mu wygarnąć, że nie jest tu u siebie, ale zanim zdążył się odezwać usłyszał niecierpliwy sygnał telefonu. Spojrzał na wyświetlacz i z niezadowoleniem wiedział, że musi odpuścić. Miał pilniejsze sprawy, a ten dupek z pewnością nie odważy się na nic pod samym nosem królowej.

— Będę miał cię na oku — mruknął znikając za drzwiami.

Komentarze (2) do 43. Nikt nie jest z kamienia

  1. ~fanka12 pisze:

    no proszę ktoś tu wreszcie sobie o nas przypomniał :) bardzo ciekawy rozdział i szkoda mi Seleny mam jednak nadzieję że zgodzi się ona na to aby Hunter ją jednak wyleczył no i sprawa z Seyią myślę że Selena powinna szczerze porozmawiać z nim o tym co jest po między nią a Hunterem bo widać że SEyia nadal liczy na to że będą razem czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam :)

  2. ~Ruda pisze:

    Wiedziałam, że Minako prędzej czy później zacznie zacierać ręce na widok nowych „cukiereczków” w pałacu. Ona nigdy nie przepuszcza takich okazji ;)

    Seiya cały czas jest zazdrosny o Selenę. Nie dziwię mu się, jednak z Hunterem nie ma szans… Sorry Seiya ;)

    Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz